Trochę stresu było… nie ma…

Trochę stresu było… nie ma to jak zrobić szybki update konfiguracji serwera i uznać bez testów że jest ok. Okazało się, że nie było. Update dotyczył zachowania komendy „sudo” i przestała ona działać. Nic prostszego „su root” i logujemy się, cóż, gdybym tylko hasło pamiętała. Żadne z zapisanych nie działa. Serwer to OVH dedyk, więc podłączenie pendriva + single boot nie wchodziło w grę. A przynajmniej tak się wydawało, bo jest „rescure boot” – który działa dokładnie tak samo, a nawet lepiej bo hasło wysyła na maila i nic nie trzeba się bawić. Później chwila na ogarnięcie raidu (który okazało się że od razu był zamontowany). Reszta to już z górki – chroot i passwd. restart i chwila prawdy – nowe hasło działa! Można naprawić błędy 🙂
Konfiguracja naprawiona, poprawiona i przetestowana 🙂

Pora spać.

trochę #chwalesie trochę #zalesie a dużo #linux 🙂